when marimba rhythm starts to play…
26 wrzesień 2008
… mister Bublej przyswingowal do mnie dzis gdzies miedzy regalami sklepowymi i nalegal na taniec… hm:)
oczywiscie, ze nie odmowilam..
like oil and water
24 wrzesień 2008
Robiłam dziś dziwne rzeczy. Inne. Nowe. Dodałam do rutyny trochę przypraw. Zaraz z rana. Czułam się z tym dziwnie przez większość dnia, a pod sam jego koniec, jeszcze trochę, zupełnie przypadkowo, niespecjalnie, półświadomie, znów zrobiłam coś nietypowego. Mam kilka wątpliwości czy to wszystko nie potwierdza tylko mojej wybitnej naiwności. Czy może wręcz przeciwnie, okaże się czymś korzystnym. Nic nie dzieje się przez przypadek, tak? Czasem już nie wiem czy zawsze w to wierzę, czy uważam to za największą hipokryzję. Przyjaciółka jest jak balsam po kąpieli. Obiad, herbata z pomarańczami, dwa fotele, kolejny odcinek Przyjaciół w tle i tylko nasze rozmowy. Nawet, że muszę potem sama wracać przez 20 minut do domu, a już ciemno i nieprzyjemnie, to i tak warto. Niezbędne to jak tlen.
Dostałam Angielskiego Pacjenta pocztą, razem z kolejną pocztówką z Turcji. I’m loving it!:)
I już chyba najwyższy czas zdecydować się na jakieś konkrety. Znów leci Incubus, więc może to znak?
Wait, there is a light, there is a fire defragmenting the attic,
Fate or something better I could care less,
Just stay with me a while
now i’m ready to sing
21 wrzesień 2008
I’ve been down this road walkin’ the line
That’s painted by pride
And I have made mistakes in my life
That I just can’t hide
Oh I believe I am ready for what love has to bring
Got myself together, now I’m ready to sing
I’ve been searchin’ my soul tonight
I know there’s so much more to life
Now I know I can shine a light
To find my way back home
One by one, the chains around me unwind
Every day now I feel that I can leave those years behind
I’ve been searchin’ my soul tonight
I know there’s so much more to life
Now I know I can shine a light
Everything gonna be alright
I’ve been searchin’ my soul tonight
Don’t wanna be alone in life
Now I know I can shine a light
To find my way back home
Zwariowałam. Radością. Tym wspaniałym weekendem. Przyjaciółmi. Rodziną. Nowościami. Serialem. Słońcem. Gruszkami. Muzyką. Tańcem. Tym wspaniałym weekendem.
Zrobiłam dziś świetne zakupy książkowe za grosze (nie licząc przewodnika):
- James Dean: The Mutant King by David Dalton
- The Doors: Complete Lyrics by Danny Sugerman
- The Vikings by Johannes Bronsted
- Language through the looking glass: exploring language and lingustics by Marina Yaguello
- The Rough Guide to Mallorca and Menorca
Muszę się skupić na spaniu, bo mnie nosi, naprawdę. Ale jakie to genialne uczucie!! 
don’t change your plans
19 wrzesień 2008
znowu znajduję chwile, by powłóczyć się po deviantarcie.com, a znajdowanie cudów tam jest takie budujące.. i właśnie znalazłam jeden, który – łącznie z tytułem i opisem pod zdjęciem – jest idealnie pasującym puzzlem do moich wszystkich myśli i podszeptów z ostatnich dni…:
Cieszę się, na coś nowego. Na ponowne rozpoczęcie studiów, na naukę staronorweskiego, na akademickie funkcjonowanie w języku angielskim, nawet na walkę z czasem, by pogodzić naukę z pracą – chciałabym być zmuszona do wyboru pomiędzy, jeśli będzie konieczny, bo wiem co bym wybrała. I wiem, że dam radę. Cieszę się na jutrzejsze spotkanie, bo może okazać się Narniową szafą możliwości. Tak ciężko poznać kogoś nowego i ciekawego, a czuję, że jutro się uda i nie można tego zmienić. Choć już chciałam. Już zaczęłam wymyślać jak się wymigać. Dlaczego zawsze tego próbuję?! Ale nie, koniec dnia umocnił mnie w decyzji i dobrze, że niczego nie udało mi się odwołać ani przesunąć. Poza tym, gdy tylko mały element Skandynawii sam się do Ciebie pcha, to jak mogę od tego próbować uciec??
……
Z innej beczki: jak już wiadomo wszem i wobec zainteresowanym kwestią, Placki się gimnastykują w studiu, a dziś nawet się pofatygowali i pozwolili pozerkać do środka, o tutaj. Nie czuję nowego perkusisty (jakiś taki młody w porównaniu do reszty), Stef jak zwykle pełna klasa i elegancja, a Bri Bri mnie zabił. Włosami. Detalicznie: długością:
Tak, zmiany są nieuchronne, potrzebne, motywujące. A zapuszczanie włosów nadal w promocji, ale niektóre powroty nie są aż tak konieczne, szczególnie tej fryzury z czasów debiutu, panie M. A zakupy i tak najlepiej robi się z Jonem.
24lonelyminutes
11 wrzesień 2008
When they call your name
Will you walk right up?
With a smile on your face?
Or will you cower in fear
In your favorite sweater
With an old love letter?
I wish you would
I wish you would
Come pick me up
Take me out
Fuck me up
Steal my records
Screw all my friends
They’re all full of shit
With a smile on your face
And then do it again
I wish you would
When you’re walking downtown
Do you wish I was there?
Do you wish it was me?
With the windows clear and the mannequins eyes
Do they all look like mine?
You know you could
I wish you would
Come pick me up
Take me out
Fuck me up
Steal my records
Screw all my friends behind my back
With a smile on your face
And then do it again
I wish you would
I wish you’d make up my bed
So I could make up my mind
Try it for sleeping instead
Maybe you’ll rest sometime
I wish I could
/by ryan.adams./
takie to urodziny.
dostałam piżamkę z Batmanem.
chociaż Michael i Sara się znowu całują.



