inspiracjones

22 wrzesień 2009

http://www.polkadotrobot.com/

http://www.mina-perhonen.jp/index_en.html

https://www.redvelvetart.com/

http://kupkup-land.blogspot.com/

http://www.anthropologie.com/anthro/index.jsp – ta strona zgarnia absolutnie wszystkie nagrody.

Enjoy!

good times

22 wrzesień 2009

Nie wiem skąd się bierze ta poranna apatia i smętność. Siła przyciągania materacu? To lekko zachmurzone niebo za oknami? Ogłaszam wszem i wobec walkę z tą poranną apatią!! Tym bardziej, że wracam do pracy na popołudnia i wczesne wieczory, więc poranki będą moje, pełne tego co teraz MOGĘ robić, tylko mojego czasu, który między chcę wypełnić głównie szwedzkim, ale też rękodzielnictwem (rękodziełem?). A w związku z faktem, iż u mnie zaawansowane jest tylko haftowanie niteczkami, to zapraszam do współpracy wszystkie ręce co szydełkują, sklecają, montują itp. itd. [ Hintely hint dla Z., dla T. i dla K. - moje drogie - jak jest wena, to musimy połączyć siły - zrobimy sobie etsy, albo jakąś ogólnopolską bazę i do roboty]. Także zbierać wenę.

Zaskakująco – słońce mnie właśnie opala przez szyby :)

Zabawa w Filifionkę rozpoczęta. Próba numer jeden sprawdzania funkcjonalności piekarnika miała miejsce wczoraj wieczorem i zaowocowała dwoma paletami malinowych muffinków. Przepisz zawsze mówi 12 muffinów, ja zawsze mam 24. A potem że dwa grubasy siedzą i jedzą.

A poza tym, uwielbiam postcrossing.com – iść, zapisać się i słać w świat!! Aktualnie nabyłam zestaw 18 pocztówek z vintage mapkami i ślę ślę ślę !

Jest dobrze!!

almost there…

5 wrzesień 2009

jestem na finiszu. zosta ly jakies 3 godziny w bibliotece ktora jest niemalze pusta. nie slychac nic oprocz mojego walenia w klawiature i buczenia komputera. tylko tego, przy ktorym siedze. i oczywiscie brak polskich znakow. bless.  3 godziny na skonczenie czegos co ma zaswiadczyc o mojej zagranicznej akademickiej inteligencji w strefie sredniowiecznej literatury skandynawskiej. juz wiem ze absolutorium (zawsze sie musze zastanowic nad tym slowem, nie zebym miala problem z polska nazwa tej uroczystosci) jest 9tego dnia grudnia. o, dniu w ktorym nareszcie bedzie mi dane odebrac jakis dyplom. w stroju batmana. juz dwa przegapilam, a nie zamierzam starac sie o wiecej. juz nigdy nigdy. ostatnio gdy wypelnialam rubryke ‘edukacja’ w aplikacji o prace, zszokowalam sie faktem, ze uczeszczam do jakichs szkol nieustannie od 18 lat. to 2/3 zycia. ksiazki owszem, ale prosze juz nie po akademicku. mam ochote teraz studiowac nowe zespoly, ich dyskografie, na nowo kupowac magazyn Q i zdecydowac sie na jakies inteligentne dorosle kobiece pismo. tymczasem tu znowu zimno jak w lodowce. a biletu na autobus na lotnisko nadal nie mam, a juz odliczam godziny do lotu. i nie zadzwonili z koralikowego. juz sie chyba nie ludze, aczkowliek moze jeszcze decyduja. mialam mini kryzys, ale mam zbyt duzo na glowie w ciagu ostatnich godzin, zeby miec czas na dramatyzowanie. to chyba dobrze. aczkolwiek juz nie podoba mi sie status bezrobotnej.

wieczorami sluchamy razem Automatic for The People, porankami jemy wspolne sniadania…

nie lubię telefonów. tak ogólnie. wolę twarzą w twarz.

ale dziś odebrałam dwa połączenia, które przyspieszyły bicie serca.

pierwsze: z zaproszeniem na wywiad o pracę w moim wymarzonym miejscu.

drugie: z Tomaszkiem na linii, prosto z Poznania….podczas Reckonera i Creep. Dzięki!!!

Berlin 2008 044

zaczęłam pakowanie. uwalnia się ta nieokreślona wściekłość ze mnie, dzięki tej niewielkiej fizycznej manifestacji odcinania się od starych brudów. znalazłam przed chwilą zestaw kaset magnetofonowych, które przyleciały ze mną 4 lata temu na Wyspę. w tym, z wieloma pęknięciami i  przetartymi napisami trzy takie: Złodzieje Zapalniczek, Ulice jak Stygmaty i Marchef w Butonierce… i chyba nigdy się ich nie pozbędę, bo nie umiem sobie wyobrazić słuchania Pidżamy z płyty CD nawet najlepszej jakości. Ktoś chętny na Pidżama Porno parapetówę ? (tak, tak, stary magnetofon też ze sobą zabrałam).

przypominam się, że za dwa tygodnie na kawę i herbatę z przyjemnością po poznańskich kątach się powybieram, jeśli ktoś reflektuje.

i tak, kurna, ten wpis udowadnia jak czasami cholernie brakuje mi tego miasta. i jeszcze ten koncert jutro!

do it once. then do it again.

24 sierpień 2009

gdy czas mija na szukaniu inspiracji i cichutkim rodzeniu się pomysłów, na skrupulatnym chowaniu ich na później na jednej z drewnianych, trochę krzywych półek w głowie, jeden koło drugiego, skrupulatnie, starając się je trochę uspokoić, bo aż kipią entuzjazmem, tak bardzo chcą z tej półki sfrunąć.. to to nie jest marnowanie tego czasu, prawda?

sekretnie w to wierzę, dlatego też chyba mam mniej wyrzutów sumienia, niż powinnam.

Jutro moja kochana sis powtórzy sobie dawkę wspaniałości na poznańskim koncercie Radiogłowych. Ach, no zazdroszczę, no jak tu nie… Ale mam swoje pamiątki schowane też gdzieś, także, nie aż tak bardzo. Baw się wspaniale!

A tu każde bipnięcie zegarka z pokoju obok oznajmia mi, że kolejna godzina minęła. W przeciwieństwie do tego weekendu, który był chyba obrażony na moją magisterkę, dziś jest już lepiej i za każdym bipnięciem ubywa godzina, ale przybywa literek. Czy sensownych, to się okaże. Ważne, że przybywa. Bo musi szybko przybywać. Bo z kolei wielkie dzwony już dzwonią, i to w każdej sekundzie, odbijają dudnieniem każdą chwilę, która została im do totalnego rozdzwonienia. Które to nastąpi w czwartek, w okolicach godziny siedemnastej piętnaście czasu londyńskiego, na ulicy Plumptre, gdy w nasze dłonie wpadną z triumfalnym śmiechem nowe klucze.

53412065_39236c51fc

23 sierpień 2009

Życie dzieli się na straszne i żałosne. Straszne to śmiertelne przypadki, niewidomi, kalectwo. A żałosne są życia wszystkich pozostałych. Więc jeżeli jesteś żałosny, powinieneś być wdzięczny losowi bo być żałosnym to wielkie szczęście.

- Woody Allen

szczególnie w ten żałosny weekend, kiedy nic mi nie wychodzi.

15 sierpień 2009

Prawdziwy przyjaciel drugiego człowieka. Kim jest? To nie jest ktoś, kogo dodajesz do fejsbuka, bo byliście razem na jakimś wyjeździe, zostało parę fajnych wspomnień, mnóstwo wspólnych zdjęć, a potem już właściwie nic więcej. Czy to jest ktoś, z kim mieszkasz, pracujesz, studiujesz i spędzacie tyle czasu razem, że aż niemożliwe żeby to nie była przyjaźń? A jeśli tak to tylko wygląda? Tak naprawdę nie masz pojęcia czy mógłbyś zaufać w chwili poważnego kryzysu, czy to emocjonalnego, czy spowodowanego czynnikami zewnętrznymi. Łapią takie myśli nagle w swoje szpony i nie puszczają, mimo że tak naprawdę nic wielkiego się nie stało, to tylko idiotyczna irytacja, kolejny szczegół dnia codziennego, który urasta do wybuchu pomniejszej bomby nuklearnej. Zastanawiam się, gdzie są moi prawdziwi przyjaciele.

Turn! Turn! Turn!

14 sierpień 2009

przyśniła mi się ta piosenka minionej nocy:

świeci słońce, wszyscy przeżywają piątek i weekend, dla mnie każdy dzień wygląda tak samo. ale przynajmniej ponagrzewać się można w imitacji ogrodu… dziś kolejne 1000 słów do przodu? oby.

sweet disposition
never too soon
oh, reckless abandon
like no one’s watching you
a moment
a love
a dream
aloud
a kiss
a cry
our rights
our wrongs
a moment a love
a dream
aloud
a moment a
a love
a dream
aloud*

 

*The Temper Trap. Grają w Birmingham, w poniedziałkowy wrześniowy wieczór. a połączenia są takie, że szkoda gadać. Samochodu! Zmiany trasy! Koncertu tutaj! Panowie!

Nie mogę się uwolnić od tego krótkiego, intensywnego, 10 piosenkowego albumu.